Nieskazitelna cera – test produktów Selfie Project

Od jakiegoś już czasu testuję produkty do pielęgnacji twarzy z marki Selfie
Project. Markę z pewnością już znacie, bo jej produkty dostępne są między innymi w Rossmanie. Są to w dużej mierze kosmetyki skierowane do cery młodej i problematycznej, ale nie tylko – co więcej dostaniecie je w bardzo przystępnych drogeryjnych cenach.

selfie project

Przetestowałam dla Was 4 produkty i już teraz w tajemnicy Wam zdradzę, że moja kapryśna cera bardzo się z nimi polubiła;) Ale do rzeczy, bo chciałabym Wam opowiedzieć o nich trochę więcej 🙂

Aktywny peeling myjący

selfie project peeling myjący

Produkt ten ma za zadanie:

  • oczyszczać
  • odblokowywać pory
  • wygładzać
  • złuszczać martwy naskórek
  • zapobiegać niedoskonałościom

A wszystko to dzięki bioaktywnym kuleczkom węglowym, które w zetknięciu ze skórą pochłaniają zanieczyszczenia. Ten produkt zawiera jeszcze jeden bardzo ciekawy składnik botaniczny w postaci White Cactus Sorbet- który odpowiada za utrzymanie właściwego poziomu nawilżenia skóry. Producent obiecuje, że peeling ten znakomicie oczyści naszą cerę i tym samym przyczyni się do jej ochrony przed niedoskonałościami.

Oczyszczanie cery to dla mnie podstawa pielęgnacji – jeśli odpowiednio jej nie przygotujemy, wszystkie kolejne kroki są pozbawione sensu. Dlatego dużą wagę przywiązuję do tego zabiegu. Tym bardziej, że moja cera należy do tych wymagających i lubi zaskoczyć mnie nagłym wysypem niedoskonałości.

Aktywny peeling myjący z Selfie Project był dla mnie totalnym zaskoczeniem, bo muszę zgodzić się z producentem, co do jego działania. Bardzo ładnie oczyszcza cerę i zapewnia przyjemne poczucie odświeżenia. Jest to jeden z niewielu produktów do mycia twarzy, po którego użyciu nie odczuwam ściągnięcia – faktycznie więc zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia. Co więcej ma bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach. Jeżeli chodzi o działanie peelingujące, to te jest jednak dla mnie za słabe – jestem przyzwyczajona do mocniejszych zdzieraków. Choć zawarte w nim drobinki przyjemnie masują twarz i w połączeniu z tym zapachem stanowią dla mnie idealny żel do mycia twarzy na rano – pobudza moją skórę i dodaje energii na rozpoczęcie dnia.

Łagodny tonik oczyszczający

selfie project tonik

Produkt ten ma za zadanie:

  • przywracać naturalne PH skóry
  • kontrolować wydzielanie sebum
  • oczyszczać
  • działać antybakteryjnie

Tonik zawiera cynk, który znany jest z tego, że hamuje wydzielanie serum i ma działanie antybateryjne. Kwas migdałowy, który również znajduje się  w składzie słynie z działania złuszczającego i regenerującego. Wyciąg z japońskiej wiśni działa natomiast łagodząco, dzięki czemu otrzymujemy produkt przemyślany, który działa kierunkowo i wspomagająco w naszej codziennej pielęgnacji.

Jako zwykły użytkownik tego toniku muszę zwrócić uwagę na jego zapach, który bardzo przypadł mi do gustu – dzięki niemu, codzienna pielęgnacja wchodzi na wyższy poziom i przenosi nas do małego świata luksusu. Co więcej opakowanie jest totalnie trafione – już od jakiegoś czasu przerzuciłam się na toniki, które posiadają atomizer – jest to nie tylko rozwiązanie bardziej wygodne, ale również bardziej wydajne – idealne dla mnie! Główną funkcją toniku jest przywrócenie skórze właściwego PH. Niestety wiele osób pomija ten krok – jest to jednak bardzo ważny etap, dlatego jeśli jeszcze nie używacie toniku w codziennej pielęgnacji, koniecznie spróbujcie tego cuda.

Czarna maska peel off

selfie project czarna maska

Ma za zadanie:

  • odblokować pory
  • wyciągnąć zaskórniki
  • wygładzić skórę

Maski węglowe od jakiegoś czasu robią furorę w kosmetycznym świecie – węgiel w nich zawarty działa jak magnes na zanieczyszczenia i wygładza skórę. Ta maska zawiera również wyciąg z lukrecji o działaniu łagodzącym, przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym. Dodatkowo ekstrakt z witch hazel jako aktywny przeciwutleniacz przeciwdziała powstawaniu zaskórników.

Maski tego typu albo się kocha albo nienawidzi. Ja zdecydowanie wpisuję się w tą pierwszą kategorię. Probowałam już czarnych masek z kilku firm, w tym najbardziej znanej z marki Pilaten. Do tej z selfie project podchodziłam sceptycznie, jednak już po pierwszym użyciu byłam pozytywnie zaskoczona. Podczas aplikacji czuć lekki zapach alkoholu, który na szczęście po chwili się ulatnia. Maska szybko wysycha na twarzy i co najważniejsze faktycznie świetnie oczyszcza pory z zanieczyszczeń i niedoskonałości. Obecnie pobiła u mnie nawet osławioną maskę z Pilatenu, myślę więc, że zostaniemy bliskimi przyjaciółmi:)

Lekki krem matująco – nawilżający 

selfie project krem

Ma za zadanie:

  • matowić skórę
  • nawilżać
  • przeciwdziałać niedoskonałościom

Jest to kolejny produkt z tej serii, który zawiera działający przeciwbakteryjnie aktywny węgiel. Dodatkowo został wzbogacony o fotoczułe pigmenty, które upiększają skórę. Ze składników botanicznych znajdziemy tu wyciąg z Blue Daisy o działaniu nawilżającym i łagodzącym.

Na skórze krem jest bardzo lekki i niewyczuwalny, a przy tym pozostawia na niej przyjemny dla oka mat. Idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż lub lekki krem w dni, kiedy rezygnuję z makijażu. Szybko się wchłania, nie zapycha i moja cera bardzo go polubiła.

Dobrane w ten sposób kosmetyki wspólnie mają świetne działanie i po miesiącu ich stosowania moja skóra zdecydowanie wygląda lepiej. Odpukać w niemalowane drewno, ale moje niedoskonałości chyba wzięły sobie urlop. Miejmy nadzieję, że na długo.

Koniecznie dajcie znać czy stosowałyście któryś z tych produktów? Jak Wam się sprawdziły? Co jest podstawą Waszej codziennej pielęgnacji?

 

Marta

 

 

42 Komentarze

Dodaj komentarz