Koreańska pielęgnacja – Duft&Doft

O koreańskiej pielęgnacji w internecie krążą już legendy. Moja miłość do kosmetyków sprawiła, że również ja uległam tej modzie. Testowałam dziesiątki masek w płachcie, które są chyba najbardziej rozpoznawalnym elementem tego nurtu. Nie obce są mi też kremy, esencje do twarzy i inne produkty używane w koreańskim rytuale piękna.

Produkty Duft & Doft to jednak dla mnie totalna nowość. Dotychczas o tej marce w ogóle nie słyszałam ani nie używałam absolutnie żadnych produktów z jej asortymentu. A ten, muszę przyznać jest dosyć szeroki. Kiedy tylko produkty te pojawiły się w ofercie drogerii Vica, pospieszyłam na stronę internetową, aby zobaczyć cóż ciekawego mogłabym dla siebie upolować. Co znalazłam? Szeroki wybór masek w płachcie, kremów do rąk i ciała, mgiełek do włosów i kremów do ust. 

duft&doft

 

Dzięki uprzejmości portalu Ambasadorka Kosmetyczna, mogłam przetestować dla Was 4 miniatury kremów do rąk oraz rozjaśniajco-oczyszczającą maskę w płachcie. Jeśli chodzi o kremy, miniatury mierzą 10 ml, czyli są to pojemności idealne do kobiecej torebki czy samochodu. Pełnowymiarowe opakowania tych produktów zawierają 40 ml i kosztują 29,90 zł. Jeśli chodzi o maskę w pachcie – musimy za nią zapłacić 14,90 zł. Warto wspomnieć również o opakowaniach tych produktów, które widoczne są na zdjęciach. Z pewnością sami przyznacie, że są urocze! A co może poprawić kobiecie humor skuteczniej niż słodkie opakowania? No chyba tylko zakupy, ale w końcu każda z nas, gdzieś tam w środku kryje w sobie małą dziewczynkę. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na  temat wspomnianych kosmetyków Duft&Doft, zapraszam do dalszej lektury.


Krem do rąk Stockholm Rose Duft & Doft 

Duft&doft stockholm rose

 

„zapewnia głębokie nawilżenie, które zmiękczy nawet najbardziej suchą skórę. Krem pozostawi ją elastyczną o cudownym zapachu. Łagodzący olej z pestek moreli i odprężający aloes wypielęgnuję skórę do granic możliwości. Jego formuła zawiera olej arganowy, olej z pestek moreli, kolagen, kwas hialuronowy i ceramidy. Preparat nie zawiera parabenów, benzofenonów, syntetycznych barwników, środków powierzchniowo czynnych, talku, trietanoloaminy”

 

 

Krem do rąk Pink Breeze Duft & Doft 

duft&doft pink breeze

 

„nawilży i odżywi skórę doni. A zapach brzoskwini, moreli i piżmowej piwonii całkowicie Cię uwiedzie. Krem wzbogacony masłem Shea i witaminą E. Wyjątkowa formuła chroni dłonie, pozostawiając je miękkimi i delikatnymi. W cudowny zapach sprawi, że wrócisz po więcej. Receptura kosmetyku zawiera masło shea, witaminę E, kolagen, kwas hialuronowy”

 

 

Krem do rąk Sophy Soapy Duft & Doft 

duft&doft sophy soap

 

„nawilży i odżywi skórę dłoni. A zapach zimowych orchidei i herbacianych róż całkowicie Cię uwiedzie. Krem wzbogacony masłem Shea i witaminą E. Wyjątkowa formuła chroni dłonie, pozostawiając je miękkimi i delikatnymi. W cudowny zapach sprawi, że wrócisz po więcej. Receptura kosmetyku zawiera masło shea, witaminę E, kolagen, kwas hialuronowy. Preparat nie zawiera parabenów, benzofenonów, syntetycznych barwników, środków powierzchniowo czynnych, talku, trietanoloaminy”

 

 Krem do rąk Sugar Delight Duft & Doft 

duft&doft sugar delight

 

„nawilży i odżywi skórę doni. Krem wzbogacony masłem Shea, witaminą E, kolagenem i kwasem hialuronowym. Wyjątkowa formuła chroni dłonie, pozostawiając je miękkimi i delikatnymi. A cudowny zapach sprawi, że wrócisz po więcej. Jego receptura jest wolna od parabenów, benzofenonów, syntetycznych barwników, środków powierzchniowo-czynnych, talku czy trietanoloaminy”

 


Kremy do rąk stosuję namiętnie każdego dnia. Mój związek z nimi jest nierozerwalny. Pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że nie możemy bez siebie żyć, bo nawyk nawilżania dłoni, jest we mnie tak głęboko zakorzeniony, że bez solidnej porcji kremu po prostu nie mogę zasnąć. Nie zdziwi, więc Was zapewne fakt, że do testowania przystąpiłam natychmiast po otrzymaniu paczki. Kremy różnią się zapachem – o czym mogliście przeczytać już wyżej. Preferencje zapachowe są kwestią bardzo indywidualną – dlatego każdemu z pewnością będzie odpowiadać coś innego. Mi najbardziej spodobał się chyba zapach Stockholm Rose – nie jest to aromat typowo różany i przytłaczający, ale bardzo świeży i pobudzający, jak dla mnie poprostu piękny. 

Wszystkie kremy zawierają masło shea, co powoduje, że świetnie nawilżają skórę. Konsystencja jest dość gęsta – a ja taką lubię akurat najbardziej, bo moje dłonie potrzebują konkretów. Z moich doświadczeń wynika, że te treściwe lubią pozostawiać na skórze lepką warstwę, która nie wchłania się zbyt szybko. W tym przypadku jest na szczęście inaczej – skóra staje się miękka i nawilżona, ale krem wchłania się praktycznie od razu, dzięki czemu można go stosować w pracy czy samochodzie bez obaw o problemy z wykonywaniem innych czynności. 


Maska do twarzy Black Therapy Duft & Doft 

duft&doft black therapy mask

 

„to rozjaśniająco-oczyszczająca maska, która sprawdzi się w pielęgnacji każdego rodzaju skóry, również tej delikatnej i wrażliwej. W jej recepturze znajduje się wyciąg z owocu Myrciaria Dubia, ekstrakt z glutationu, ekstrakt z liści nelucka, ekstrakt z białka mleka, ekstrakt z liści kamelii sinensis, sok z liści aloesu, ekstrakt z Centella Asiatica. Maska odmładzła, reguluje krążenie krwi i wzmacnia naskórek. Nasyca cerę przeciwutleniaczami i składnikami odżywczymi, zapewnia intensywną pielęgnację i głębokie nawilżenie.”

 

Jak wspomniałam we wstępie, maski w płachcie bardzo lubię. Zazwyczaj sięgam jednak po te nawilżające czy regenerujące. Oczyszczającej maski w tej formie jeszcze nie stosowałam, bo jakoś do mnie nie przemawia – mam skórę tłustą i potrzebuję dogłębnego oczyszczenia, a trudno to uzyskać bez wody.  Nie mniej jednak traf chciał, abym przetestowała taką maskę od Duft&Doft. 

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, po wyjęciu maski z opakowani to fakt, że jest bardzo mocno nasączona – tak mocno, że kiedy trzymałam ją na twarzy kapało mi po szyi. Sama płachta jest bardzo przyjemna – świetnie przylega i jest bardzo dobrze wykrojona. Należy trzymać ją na twarzy 10-20 minut i przez cały ten czas nie wyschła, co zaliczamy oczywiście na plus. Po wchłonięciu emulsji i zdjęciu maski, skóra faktycznie jest rozświetlona – ale jest to efekt raczej lepkiej warstwy, która na niej pozostaje. Niestety uczucie lepkości nie mija, a wiem, że niektóre z Was tego nie lubią, choć dla mnie jest to w zasadzie obojętne. Co do oczyszczania – to go nie zauważyłam, więc jako maski oczyszczającej jej nie polecam. Pozostanę wierna mojemu przekonaniu, że maseczki, które wymagają spłukania wodą – oczyszczają najlepiej. Jestem jednak  ciekawa jak sprawdzą się inne maski tej firmy, bo po zastosowaniu tej, mam duże nadzieje w stosunku do pozostałych.

duft&doft

Podsumowując te dywagacje, stwierdzam, że kremy Duft&Doft są naprawdę fajne, natomiast maska oczyszczająca w płachcie nie jest dla mnie. Koniecznie dajcie znać czy miałyście już styczność z marką Duft&Doft? Znacie koreańską pielęgnację? Stosujecie? Lubicie? Czekam na Wasze komentarze!

Marta

20 Komentarzy

  • A u mnie jest całkiem inaczej – żebym w ogóle tolerowała jakiś krem do rąk to musi być naprawdę wyjątkowy, bo nie cierpię smarowania dłoni. Niemniej jednak chętnie bym wypróbowała te koreańskie cuda 🙂

  • Świetny wpis na blogu! Ja uwielbiam koreanska pilegnacje 💕

  • Ja za kremami do rąk nie przepadam, ale wynika to z tego że nie lubię mieć nic na dłoniach. Za to maseczki w płachcie uwielbiam i chętnie wypróbuję przy najbliższej okazji 🙂

  • Jeeej te opakowania są naprawdę urocze! Czasem wstyd się przyznać, ale podczas wyborów zakupowych zawsze się trochę sugeruje wyglądem. A co do maseczek oczyszczających w płacie to jestem tego samego zdania. Lepiej działają łagodzące/nawilżające itd. Po oczyszczających nie widzę nigdy różnicy.

  • Ojjj tak, glosno o takich produktach ostatnio 😉 Ale ja nie mialam okazji dorwac nic ‚koreanskiego’, chociaz chcialabym 🙂 Nigdy nie moge sie zdecydowac, ale chyba zaczne wlasnie od maseczek <3

  • Uwielbiam koreańskie produkty, kupiłam duży zapas w Tajlandii 😉

  • Takie posty są kapitalne! Koreańskie produkty to jest to, co zawsze uwielbiam testować. Prosimy więcej 🙂

  • Już te opakowania tak mnie czarują, że chciałabym mieć je wszystkie. Zapachy muszą być cudne…

  • Koreańskie kosmetyki podbijają świat 😁 ale są rzeczywiście świetne 👌🏻 sama z nich korzystam 🙂❤️

  • Uwielbiam koreańskie kosmetyki i ogólnie azjatyckie, a najlepiej te, które przywożę z podróży. Testowałam milion kremów do rąk, na razie mam tylko jeden idealny dla mnie ale muszę wypróbować te, które polecasz!

Dodaj komentarz