Pędzle Zoeva – oryginał a podróbka

Pędzle Zoeva to kultowe już akcesoria, które słyną z wysokiej jakości. Jak w wielu innych przypadkach, wysoka jakość idzie w parze z wysoką ceną. Nikogo nie zdziwi, więc fakt, że co niektórzy chcą się dorobić na produkcji ich – powiedzmy wprost – podróbek.

Jakiś czas temu, podczas rutynowego przeglądania oferty Aliexpress z działu beauty, zobaczyłam zestaw pędzli , który do złudzenia przypominał Rose Golden Complete Set vol. 1 od Zoevy. Na takich aukcjach nie znajdziecie oczywiście loga, jednak na czym są pędzle wzorowane, widać już na pierwszy rzut oka – kształt, kolory, kompozycja, kosmetyczka – wywołują skojarzenia z dobrze znaną marką. Ale wracając do tematu – z ciekawości postanowiłam taki zestaw zamówić. W chińskim serwisie aukcyjnym, zapłaciłam za niego około 80 zł, w wersji z kosmetyczką (a kilkanaście złotych taniej można było zakupić set bez niej). Ci z Was, którzy są zorientowani w temacie, wiedzą, że za Zoevę trzeba zapłacić zdecydowanie więcej, bo około 530 zł. Różnica w cenie jest, wiec – sami przyznajcie – kolosalna.

Standardowo, jak w przypadku innych przesyłek z Chin, na paczkę musiałam poczekać kilka tygodni. Kiedy jednak zestaw wreszcie trafił w moje ręce, bezzwłocznie zabrałam się za testowanie. Jakie były moje spostrzeżenia? Już po pierwszym zetknięciu z nimi, mogłam zauważyć, że pędzle są przede wszystkim nierównej jakości. Niektóre są całkiem niezłe, inne spisują się zdecydowanie gorzej. Teraz, kiedy są ze mną już rok, mogę stwierdzić, że:
– cena za nie jest naprawdę niewygórowana
– kosmetyczka jest dobrej jakości i niewiele różni się od oryginału, w zasadzie, to nawet wolę ją od oryginału
– pędzle wykonane są solidnie, bo pomimo wielokrotnych myć nie uległy rozklejeniu.

 

To takie luźne wnioski, którymi chciałam się z Wami podzielić. W dalszej części mojego wywodu, chciałabym natomiast przedstawić Wam krótką charakterystykę poszczególnych modeli wchodzących w skład tego zestawu. Najpierw jednak, muszę przyznać, że pędzli do twarzy tej firmy nie posiadam, porównanie przeprowadzam, więc na podstawie informacji znalezionych w internecie. Jestem natomiast właścicielką kompletnego zestawu do makijażu oczu – w tej kwestii mogę, wiec powiedzieć Wam więcej na temat różnic między nimi.

Zestaw z Aliexpress zawiera 15 pędzli – 7 do twarzy oraz 8 do oczu.

 

Do twarzy:

103 Defined Buffer (do podkładu)

Jest to pędzel syntetyczny, typu kabuki, lekko ścięty, jak na mój gust mógłby być lepiej zbity, choć podkład nakłada nienajgorzej. Niemniej jednak jestem obecnie tak zakochana, w efekcie jaki dają gąbeczki, że pędzla do nakładania podkładu używam baaardzo sporadycznie.

106 Powder (do pudru)

Pędzel syntetyczny, miękki, jednak dla mnie zbyt rozłożysty i za mało zbity, przez co kiepsko wpracowuje się nim puder w skórę. Dla tych z Was, które preferują omiatanie twarzy pudrem, a nie tak jak ja wklepywanie, pewnie sprawdziłby się nieźle.

109 Luxe Face Paint (do konturowania)

Kolejny pędzel syntetyczny, który jest ścięty, i spłaszczony, dobrze sprawdza się do konturowania na mokro i doczyszczania granicy konturowania.

112 Face Curve (do podkładu)

Ten pędzel chyba najbardziej odbiega kształtem od tego oryginalnego, bo w żaden sposób nie przypomina spłaszczonego pędzla języczkowego, natomiast jest bardzo miękki, co sprawia, że jest to jeden z moich ulubionych pędzli z tego zestawu, gdyż świetnie sprawdza się do pudrowego konturowania twarzy.

127 Luxure Sheer Cheek (do różu)

Ten pędzel na pewno powinien być wykonany z włosia naturalnego, natomiast otrzymaliśmy mięciutki syntetyk, kształtem jest dość zbliżony do oryginału, choć znów nieco bardziej rozłożysty i mniej zbity, dość ciężko nabiera się na niego róż, a jego praca z pewnością różni się od oryginału, ze względu na użyte do jego wykonania włosie.

142 Concealer Buffer (do korektora)

Pędzel syntetyczny, odrobinę większy i bardziej rozłożysty od oryginalnego. Chyba z całego zestawu najbliżej mu do oryginalnego, natomiast ja nie lubię żadnego z nich, więc ciężko mi coś więcej powiedzieć na jego temat.

 

129 Luxe Fan (wachlarzyk)

Pędzel na pewno ma mniej włosia niż oryginalny, jest synetetyczny, troszkę odkształcają mu się włoski, niemniej jednak spełnia swoją rolę, choć mógłby być bardziej miękki.

 

Do oczu:

226 Smudger (pędzel do rozcierania cieni)

Jest zdecydowanie gorszy od Zoevy przede wszystkim dlatego, że ma włosie syntetyczne, bardziej zbite, dłuższe i twardsze. W związku powyższym, jak dla mnie nie nadaje się do rozcierania, bo niemiłosiernie drapie przy tym oko, natomiast sprawdzi się do czyszczenia niedociągnięć makijażu korektorem.

 

227 Luxe Soft Definer (pędzel do blendowania)

W tym przypadku różnica również jest olbrzymia. Co prawda otrzymujemy pędzel z włosia naturalnego, ale jest to włosie najgorszej jakości, niezwykle szorstkie i sztywne. Okropnie drapie i podrażnia oczy. Poza tym, włosia jest mniej, w innym kształcie i są to zupełnie inne 2 pędzle.

 

228 Crease (pędzel do nakładania cieni w załamaniu powieki)

W tym przypadku zamiast włosia naturalnego, otrzymałam syntetyczne. Poza tym kształt jest diametralnie inny – w dużym skrócie pędzel ten wygląda jakby ktoś uciął od oryginału spiczastą końcówkę, która pozwala na precyzyjne nakładanie cienia w załamaniu. Nie mogę natomiast powiedzieć, że pędzel jest do niczego, bo do lekkiego zacierania granic, wprawna ręka z powodzeniem może go używać.

 

230 Luxe Pencil (Pędzel do nakładania cieni w kącikach)

Znów – syntetyk zamiast włosia naturalnego, choć do miejscowego nakładania cieni w kąciki i na dolną powiekę sprawdza się nieźle to jednak drapie i w porównaniu do oryginału jest bardziej sztywny i twardy.

 

234 Smoky Shader (do rozprowadzania i rozcierania cieni)

Jest większy i mniej precyzyjny od oryginału, ma ściętą końcówkę i bardziej nada się do blendowania, choć znów otrzymaliśmy włosie syntetyczne. Natomiast da się go używać.

 

310 Spot liner (do malowania linii rzęs)

Tego pędzelka w oryginale nie posiadam, ale jeśli chodzi o jego chiński odpowiednik, to owszem, da sie nim namalować cienką kreseczkę przy linii rzęs, jednak biorąc pod uwagę jego szorstkość i sztywność może to stanowić nie lada wyzwanie.

317 Wing Liner (pędzel do eyelinera)

W tym przypadku nie ma już możliwości namalowania cienkiej prostej kreski – pędzelek jest do tego zbyt gruby i nieznośnie się rozcapierza – w odróżnieniu od oryginału, którym z łatwością wyrysujemy prostą linię oraz wypełnimy brwi.

 

322 Brow Line (pędzel do brwi)

Jest większy, dłuższy i mniej zbity od oryginału, poza tym twardszy i bardziej sztywny. O ile nie posiadamy brwi krzaków, nie ma szans na ich wypełnienie przy użyciu tego pędzla. Jednak muszę przyznać, że oryginału też nie sposób używać w tym celu – raczej wolę nim podkreślać dolną powiekę, czy docinać granice cieniowania.

 

Mam nadzieję, że to krótkie streszczenie specyfiki chińskich pędzelków z zestawu ala Zoeva nakreśliło Wam pewien obraz jakości tych produktów. W podsumowaniu tych rozważań, z pewnością szukacie odpowiedzi jak się mają chińskie odpowiedniki do oryginału?
Ano, nijak. Są to pędzle o jakości adekwatnej do swojej niewygórowanej ceny. Jest to koszt 80 zł za 15 pędzli i kosmetyczkę. Trudno więc oczekiwać jakości Zoevy. Niemniej jednak da się tych pędzli używać – szczególnie tych do twarzy, a kosmetyczka jest naprawdę świetnej jakości.

Czy polecam ich zakup?

Raczej nie, chyba że zależy Wam na szpanowaniu logiem Zoevy;) Jednak uważam, że lepiej kupić tańsze pojedyńcze pędzle (a można znaleźć dobre pędzle w dobrej cenie – np. Hulu, hakuro), których będzie nam się z przyjemnością używać i ułatwią nam one pracę, niż 15 pędzli, z którymi poradzi sobie osoba obyta w makijażu (aczkolwiek taki człowiek wykona makijaż prawie wszystkim :D), ale laik może się tylko zrazić. Pędzle tej jakości inaczej nabierają produkty, inaczej przenoszą pigmentację, inaczej rozcierają. W związku z tym osobie początkującej (a domyślam się, że raczej takie mogą być zainteresowane ich zakupem), nie polecam tego zestawu, bo faktycznie można nabrać negatywnego stosunku do malowania.
Koniecznie dajcie znać, co Wy sądzicie o kupowaniu podróbek i ich jakości, jeśli mieliście z nimi styczność.

10 Komentarzy

  • Nie jestem makijażową ekspertką, toteż taka gama pędzli nie jest mi potrzebna. Mam swój zestaw czterech podstawowych i bardzo je lubię, chociaż każdy jest innej marki 🙂 Kiedyś pędzle Zoeva były moim marzeniem, ale jakoś mi przeszło 🙂

  • Jest dużo dobrych pędzli i nie warto płacić za logo. Ja np jestem bardzo zadowolona z hakuro i nanshy. Dużo dziewczyn chwali jessup – dla mnie za miękkie 😃

  • Maja naprawdę świetny wybór! Każda z nas znajdzie odpowiednie pędzle dla siebie. Są solidnie wykonane, a do tego maja piękny design!

  • Ja postawiłam na Zoevę po długim czasie robienia tanimi no-name’ami i różnica jest jak dla mnie kolosalna! Bezdyskusyjnie, moim zdaniem, te pędzle są warte wydania każdej złotówki, bo różnica w nabieraniu cieni jest naprawdę znacząca 😍

  • Zbieram kasę na te pędzle 🙊 ale w makijażu jestem lewa, wiec mam nadzieje ze z nimi będę miała motywacje się czegoś poduczyć 🙈❤️

  • Bardzo przydatny wpis. 🙂 Ja na szczęście mam już tyle pędzelków, że nie muszę rozglądać się za kolejnymi. 😀

  • Też uważam, że czasem lepiej kupić mniej i właśnie np. firmy Hakuro którą lubię, niż więcej ale gorszej jakości. Ciekawy wpis. 🙂

  • Kurcze, a już myślałam, że może nie będą takie złe 😂 ale jak tak się czyta ten wpis, to z każdym pędzlem się tylko człowiek zniechęca do podróbek… Może i lepiej 😁 Chociaż ta cena za oryginalne jest kosmiczna 😖

Dodaj komentarz